Przestało padać o 10.30. Czym prędzej pozbieraliśmy okulary, leki, załadowaliśmy generator do samochodu i wyruszyliśmy do przychodni. Droga mokra, śliska, dziurawa. Pudła z okularami podskakiwały na naszych kolanach. Dotarliśmy na miejsce. Chwilę później przybyli pierwsi pacjenci do okulisty. Jak wyglądał nasz pierwszy dzień badań przeczytacie na blogu. Tymczasem ja uciekam do leczenia kolejnych pacjentów 🙂

Na zdjęciu Siostra Nazariusza, dr Filipecka i pierwszy pacjent.