W ciągu ostatnich dni było kilka wesołych zdarzeń. Oto dwa z nich. Od dziś ostrość wzroku badamy w języku luganda, żeby było prościej, nie trzeba tłumacza. Po kilku godzinach badań w temperaturze 35 stopni i mieszania luganda, angielskiego i polskiego, patrzę na pacjenta i ma bardzo czerwone oczy. Siada do badania widzenia. Patrzę i mówię: „proszę zasłonić czerwone oko (red eye)” mając na myśli right eye. Poszłam na skróty – polecenie i diagnoza w jednym.  Kolejna pacjentka miała dobrane okulary. Chciałam, żeby rozejrzała się dookoła i mówię : look around. A pacjentka wstaje i zaczyna chodzić dookoła patio szpitala. Cała poczekalnia się śmiała. Pacjentka też 🙂

W trakcie dzisiejszych badań oglądałyśmy salę operacyjną, która jest w szpitalu w Kakooge, ale o tym w odrębnym poście jak uda się przesłać zdjęcia. Niektóre wiadomości idą do Was pół dnia, albo i więcej.

I kolejną niespodzianką dzisiejszego dnia było spotkanie z rodziną Łopacińskich, od dziewięciu miesięcy podróżują dookoła świata. Są razem, rodzina razem przez dziewięć miesięcy. Bez pracy, szkoły, tylko dla siebie. Od niedzieli przebywają w Ugandzie,  w Kampali. Dowiedzieli się, że przebywamy w Kakooge, nawiązali kontakt i przyjechali do nas. To było bardzo miłe spotkanie. Wspólna kolacja, podróżnicze opowieści. Było miło, ale krótko. Jutro ta fajna rodzina wylatuje do Indii. Będziemy im dalej kibicować.

I na tym koniec dzisiejszych opowieści o naszej pracy w Ugandzie. Kiedy będą kolejne nie wiem, bo od jutra jeździmy po wioskach. Wracamy późno i pewnie zmęczone będziemy bardziej niż dziś.

IMG_8331