Kolejny dzień badań na wioskach za nami. W poniedziałek byłyśmy w Batuusa, a dziś w Katuugo. Niby obie wioski w Ugandzie, blisko siebie, ale jakby inne światy. W Batuusa wszystko zorganizowane, kolejka pacjentów w poczekalni pod drzewem w cieniu czekała i szef wioski wołał pojedynczo do dermatologa i do okulistów. Wczoraj w szpitalu był komfort. Dwa osobne gabinety, dwie kolejki, wszyscy siedzą na ławeczkach i czekają spokojnie. A dzisiaj… tłum ludzi pod drzwiami, dzieci ze szkoły biegające pod oknami, głośno, nie słychać jak pacjent czyta cyfry na tablicy do badania ostrości wzroku. Dlatego jesteśmy dziś bardzo zmęczone. A do tego ponad stu pacjentów może 5 mówiło po angielsku. Za to byli pacjenci, którzy nie mówili ani po angielsku ani w  luganda. I wizyta wyglądała tak: wchodzi pacjent i mówi w nieznanym języku co mu jest przez 5 minut, następnie tłumaczka z nieznanego na luganda tłumaczyła jakieś 7 minut. A na koniec ksiądz Marek powiedział: pacjent miał uraz i nie widzi na oko lewe. To ja pytam: kiedy był uraz? Marek tłumaczy z polskiego na luganda chwilę, a potem 10 minut trwa tłumaczenie z luganda na język nieznany. Potem już stwierdziłam, ze szybciej się dowiem co jest pacjentowi jak go zbadam. Niestety to był kolejny pacjent, któremu nie mogłam pomóc. Na skutek urazu zwichnęła mu się soczewka i wpadła do środka oka. I tak już będzie. Są trzy szpitale, w których wykonuje się operacje oczu, ale nie jest to tanie i rzadko pacjenci jadą na taki zabieg. Pacjentów wymagających zabiegu jest bardzo dużo. Agnieszka powiedział dziś, że jak widzi tylu pacjentów do zabiegu, to nawet nauczy się instrumentowania, bo trzeba tym ludziom pomóc. Może nam się uda!!

dr Iwona Filipecka

IMG_8362

Fot. I.Filipecka. Badania z pomocą księdza Marka.

IMG_8372

Fot. I. Filipecka. Doktor Ania przyjmuje za parawanem. Na drugim końcu Agnieszka bada swoich pacjentów.

IMG_8401

Fot.  I. Filipecka. Okuliści jeszcze pracowali, ale Ania mogła zrobić wycieczkę po okolicy. W towarzystwie dzieci zwiedzała wioskę 🙂

IMG_8409

Fot. I. Filipecka. W Namibii były wysokie i szpiczaste, a w Ugandzie wyglądają jak zamki z piasku.

IMG_8410

Fot. I. Filipecka. Dzieci żegnają nas przy wyjeździe z wioski.